_____________________________________________________________________
Zaczęłam się rozpakowywać, jednak nie wzięłam tak dużo rzeczy
jak sądziłam. Ułożyłam koszulki do komody pod telewizorem,
resztę rzeczy rozłożyłam w dużej szafie znajdującej się obok
łazienki. Spojrzałam na telefon, dopiero jest 19:40, szybko mi to
poszło. Pomyślałam że pójdę wcześniej spać po tych
dzisiejszych przeżyciach miałam dość patrzenia na ponury świat.
Z szafy wzięłam piżamę czyli krótkie czarne spodenki i szarą
dużą koszulkę z krótkim rękawkiem, poszłam do łazienki,
zapaliłam światło, podeszłam do lustra, poczułam obrzydzenie do
własnej osoby, miałam ciemne włosy, duże niebieskie podkrążone
oczy, które mówiły wiele o tej osobie którą się stałam.
Oszczędzając sobie dalszego patrzenia, odwróciłam się, zrzuciłam
ubranie i weszłam do wanny powoli puszczając gorący strumień wody
która obmyła moje ciało. Kładąc się zanurzyłam głowę,
otworzyłam oczy i spojrzałam na znajdujący się nad mną biały
sufit. Gdy już zabrakło mi powietrza z wrzaskiem wydarłam się z
otaczającej mnie ciemności. Ciężko oddychając wyplułam wodę,
rozejrzałam się po pomieszczeniu, nic się w nim nie zmieniło.
Wyszłam z wanny, ubrałam się, przeczesałam włosy rękoma,
wyszłam z łazienki, położyłam brudne ciuchy do szafy, nie chciał
mi się ich dzisiaj układać. Położyłam się na łóżko z
zamiarem spania, zamknęłam oczy, usłyszałam pukanie, nic nie
odpowiedziałam, chciałam by ten ktoś sobie stąd poszedł, jednak
o tym nie wiedział, jeszcze raz zapukał do drzwi.
-Otwarte.- powiedziałam cicho. Ktoś wszedł do pokoju, zauważyłam
czarną postać. Sięgnęłam do włącznika lampki stojącej na
szafce obok, pokój się rozświetlił, a ja zobaczyłam Mike'a. Tak
myślałam że to on, powiedział że przyjdzie, spełnił obietnicę.
-Hej, śpisz?-zapytał szeptem z nadzieją w głosie.
-Nie śpię, nie mogę zasnąć.- powiedziałam
zrezygnowana.-podejdź tu.-wyciągnęłam rękę w jego kierunku,
podszedł do mnie złapał moją rękę.- Siadaj- drugą ręką
poklepałam miejsce na łóżku obok mnie. Usiadł, spojrzał na
mnie.
-Wszystko w porządku?- zapytał.
-Tak, wszystko ok. Jestem po prostu zmęczona.- przerwałam na
chwilę- Mam do ciebie pytanie.- kiwnął głową na znak że mam
mówić dalej- Dlaczego tak się zachowałeś gdy zobaczyłeś co
sobie robię?- powiedziałam bez chwili wątpliwości. Gdy dotarło
do niego o co zapytałam, wyraz jego twarzy zrobił się poważny, a
on sam spuścił głowę przenosząc wzrok ze mnie na podłogę.
-Moja siostra to robiła,- mówił poważnie ze smutkiem w głosie-
pewnego razu posunęła się za daleko. Stało się to około trzy
lata temu. Gdy skończyłem zajęcia, wróciłem do domu, wołałem
ją, nikt się nie odzywał. Przeszukałem prawie cały dom,
wiedziałem że nigdzie by nie wyszła, ona nigdy nie wychodziła z
domu, zawsze czekała na mnie w drzwiach uśmiechnięta od ucha do
ucha, ale tego dnia było inaczej. Zauważyłem że w łazience pali
się światło, zapukałem do drzwi, cisza jakby nikogo nie było.
Otworzyłem drzwi, ona...ona- nie mógł się wysłowić, wiedziałam
że to dla niego trudne, opowiadać o tym co się stało, nie miałam
pojęcia przez co przeszedł, zauważyłam pojedynczą łzę na jego
policzku, uniosłam kciuk i lekko ja starłam, po raz pierwszy
widziałam jak jakiś chłopak płacze, odwrócił twarz w moją
stronę, w jego oczach potrafiłam dostrzec smutek, żal i rozpacz-
...ona nie żyła.- dokończył swoją wypowiedz. Gdy zobaczyłam
wyraz jego twarzy, przesunęłam się bliżej i objęłam tak mocno
jak tylko potrafiłam. Odwzajemnił uścisk, czułam że tego
potrzebował, przytulaliśmy się w milczeniu tak przez dłuższą
chwilę, aż w końcu przerwałam ciszę.
-Przepraszam...- powiedziałam mu szeptem do ucha. Odsunął się od
mnie na tyle by spojrzeć mi w oczy. Widziałam w nich
niedowierzanie.
-Nie masz za co mnie przepraszać, nic złego nie zrobiłaś.-oznajmił
ze smutkiem.
-Ależ mam przez mnie przypomniało Ci się coś co sprawiło ci
ból. Przepraszam nie chciałam, nie wiedziałam.- powiedziałam
proszącym tonem, przymknęłam oczy i opuściłam głowę.
-Nic się nie stało.-chwycił moją twarz obiema dłońmi i uniósł
tak bym mogła spojrzeć mu w oczy- Nic się nie stało
naprawdę.-patrzyłam mu prosto w oczy, czekałam aż powie coś
jeszcze, ale nic nie powiedział. Siedzieliśmy tak chwilę, aż
zauważyłam że zaczyn się do mnie przybliżać. Gdy już prawie
się dotknęliśmy ustami, odsunęłam się.
-Nie.- powiedziałam, on zrobił zdziwioną minę- Nie mogę to za
szybko.- powiedziałam spokojnie- Dopiero co pozbierałam się po
jednej stracie, nie chcę cierpieć kolejnej bo nie dam rady jej
znieść...-powiedziałam z płaczem.
-Ok, rozumiem, nic nie szkodzi. Zaczekam ile będzie trzeba.-po tych
słowach ucałował mnie u czoło, przymknęłam oczy, przy nim
czułam się bezpiecznie.
-Dziękuję.-powiedziałam-dziękuję że jesteś.- dodałam po
chwili.
Tą piękną chwilę przerwał nam opiekun który pragnął nas
powiadomić iż za 15 minut zacznie się cisza nocna i wszyscy mają
wrócić do swoich pokoi. Nie chciałam żeby Mike wychodził,
wolałam żeby został ze mną na noc, przy nim nic złego nie mogło
mi się stać. Jednak mimo moich próśb postanowił iść do swojego
pokoju. Gdy wyszedł zgasiłam lampkę, położyłam się na wznak i
myślałam o tym co się wydarzyło, a raczej o tym co mogło by się
wydarzyć. Prawie mnie pocałował a znamy się zaledwie jeden dzień,
to troszkę chore, ja prawie nic o nim nie wiem. A on wyskakuje z
takim czymś, no nie powiem szybki jest. Po przemyśleniu wszystkiego
doszłam do wniosku że będę go unikać, jak najdłużej się da, w
końcu obóz się skończy. a ja zapomnę to tym co prawie się
wydarzyło.
____________________________________________________________________
Myślę że wam się spodoba, tak na rozluźnienie jedna z piosenek mojego ulubionego zespołu.
Swoją ocenę zostaw w komentarzu.
Świetny rozdział.
OdpowiedzUsuńTak przy okazji:
http://myversionfantasystory.blogspot.com/
Zerkniesz?