poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział III

Hej! Tak jak obiecałam dodaję nowy rozdział. Mam nadzieje że poprzedni rozdział się podobał. Życzę miłego czytania rozdziału trzeciego.
_____________________________________________________________________

Zaczęłam się rozpakowywać, jednak nie wzięłam tak dużo rzeczy jak sądziłam. Ułożyłam koszulki do komody pod telewizorem, resztę rzeczy rozłożyłam w dużej szafie znajdującej się obok łazienki. Spojrzałam na telefon, dopiero jest 19:40, szybko mi to poszło. Pomyślałam że pójdę wcześniej spać po tych dzisiejszych przeżyciach miałam dość patrzenia na ponury świat. Z szafy wzięłam piżamę czyli krótkie czarne spodenki i szarą dużą koszulkę z krótkim rękawkiem, poszłam do łazienki, zapaliłam światło, podeszłam do lustra, poczułam obrzydzenie do własnej osoby, miałam ciemne włosy, duże niebieskie podkrążone oczy, które mówiły wiele o tej osobie którą się stałam. Oszczędzając sobie dalszego patrzenia, odwróciłam się, zrzuciłam ubranie i weszłam do wanny powoli puszczając gorący strumień wody która obmyła moje ciało. Kładąc się zanurzyłam głowę, otworzyłam oczy i spojrzałam na znajdujący się nad mną biały sufit. Gdy już zabrakło mi powietrza z wrzaskiem wydarłam się z otaczającej mnie ciemności. Ciężko oddychając wyplułam wodę, rozejrzałam się po pomieszczeniu, nic się w nim nie zmieniło. Wyszłam z wanny, ubrałam się, przeczesałam włosy rękoma, wyszłam z łazienki, położyłam brudne ciuchy do szafy, nie chciał mi się ich dzisiaj układać. Położyłam się na łóżko z zamiarem spania, zamknęłam oczy, usłyszałam pukanie, nic nie odpowiedziałam, chciałam by ten ktoś sobie stąd poszedł, jednak o tym nie wiedział, jeszcze raz zapukał do drzwi.
-Otwarte.- powiedziałam cicho. Ktoś wszedł do pokoju, zauważyłam czarną postać. Sięgnęłam do włącznika lampki stojącej na szafce obok, pokój się rozświetlił, a ja zobaczyłam Mike'a. Tak myślałam że to on, powiedział że przyjdzie, spełnił obietnicę.
-Hej, śpisz?-zapytał szeptem z nadzieją w głosie.
-Nie śpię, nie mogę zasnąć.- powiedziałam zrezygnowana.-podejdź tu.-wyciągnęłam rękę w jego kierunku, podszedł do mnie złapał moją rękę.- Siadaj- drugą ręką poklepałam miejsce na łóżku obok mnie. Usiadł, spojrzał na mnie.
-Wszystko w porządku?- zapytał.
-Tak, wszystko ok. Jestem po prostu zmęczona.- przerwałam na chwilę- Mam do ciebie pytanie.- kiwnął głową na znak że mam mówić dalej- Dlaczego tak się zachowałeś gdy zobaczyłeś co sobie robię?- powiedziałam bez chwili wątpliwości. Gdy dotarło do niego o co zapytałam, wyraz jego twarzy zrobił się poważny, a on sam spuścił głowę przenosząc wzrok ze mnie na podłogę.
-Moja siostra to robiła,- mówił poważnie ze smutkiem w głosie- pewnego razu posunęła się za daleko. Stało się to około trzy lata temu. Gdy skończyłem zajęcia, wróciłem do domu, wołałem ją, nikt się nie odzywał. Przeszukałem prawie cały dom, wiedziałem że nigdzie by nie wyszła, ona nigdy nie wychodziła z domu, zawsze czekała na mnie w drzwiach uśmiechnięta od ucha do ucha, ale tego dnia było inaczej. Zauważyłem że w łazience pali się światło, zapukałem do drzwi, cisza jakby nikogo nie było. Otworzyłem drzwi, ona...ona- nie mógł się wysłowić, wiedziałam że to dla niego trudne, opowiadać o tym co się stało, nie miałam pojęcia przez co przeszedł, zauważyłam pojedynczą łzę na jego policzku, uniosłam kciuk i lekko ja starłam, po raz pierwszy widziałam jak jakiś chłopak płacze, odwrócił twarz w moją stronę, w jego oczach potrafiłam dostrzec smutek, żal i rozpacz- ...ona nie żyła.- dokończył swoją wypowiedz. Gdy zobaczyłam wyraz jego twarzy, przesunęłam się bliżej i objęłam tak mocno jak tylko potrafiłam. Odwzajemnił uścisk, czułam że tego potrzebował, przytulaliśmy się w milczeniu tak przez dłuższą chwilę, aż w końcu przerwałam ciszę.
-Przepraszam...- powiedziałam mu szeptem do ucha. Odsunął się od mnie na tyle by spojrzeć mi w oczy. Widziałam w nich niedowierzanie.
-Nie masz za co mnie przepraszać, nic złego nie zrobiłaś.-oznajmił ze smutkiem.
-Ależ mam przez mnie przypomniało Ci się coś co sprawiło ci ból. Przepraszam nie chciałam, nie wiedziałam.- powiedziałam proszącym tonem, przymknęłam oczy i opuściłam głowę.
-Nic się nie stało.-chwycił moją twarz obiema dłońmi i uniósł tak bym mogła spojrzeć mu w oczy- Nic się nie stało naprawdę.-patrzyłam mu prosto w oczy, czekałam aż powie coś jeszcze, ale nic nie powiedział. Siedzieliśmy tak chwilę, aż zauważyłam że zaczyn się do mnie przybliżać. Gdy już prawie się dotknęliśmy ustami, odsunęłam się.
-Nie.- powiedziałam, on zrobił zdziwioną minę- Nie mogę to za szybko.- powiedziałam spokojnie- Dopiero co pozbierałam się po jednej stracie, nie chcę cierpieć kolejnej bo nie dam rady jej znieść...-powiedziałam z płaczem.
-Ok, rozumiem, nic nie szkodzi. Zaczekam ile będzie trzeba.-po tych słowach ucałował mnie u czoło, przymknęłam oczy, przy nim czułam się bezpiecznie.
-Dziękuję.-powiedziałam-dziękuję że jesteś.- dodałam po chwili.

Tą piękną chwilę przerwał nam opiekun który pragnął nas powiadomić iż za 15 minut zacznie się cisza nocna i wszyscy mają wrócić do swoich pokoi. Nie chciałam żeby Mike wychodził, wolałam żeby został ze mną na noc, przy nim nic złego nie mogło mi się stać. Jednak mimo moich próśb postanowił iść do swojego pokoju. Gdy wyszedł zgasiłam lampkę, położyłam się na wznak i myślałam o tym co się wydarzyło, a raczej o tym co mogło by się wydarzyć. Prawie mnie pocałował a znamy się zaledwie jeden dzień, to troszkę chore, ja prawie nic o nim nie wiem. A on wyskakuje z takim czymś, no nie powiem szybki jest. Po przemyśleniu wszystkiego doszłam do wniosku że będę go unikać, jak najdłużej się da, w końcu obóz się skończy. a ja zapomnę to tym co prawie się wydarzyło.
____________________________________________________________________
Myślę że wam się spodoba, tak na rozluźnienie jedna z piosenek mojego ulubionego zespołu. 
Swoją ocenę zostaw w komentarzu. 

1 komentarz:

  1. Świetny rozdział.
    Tak przy okazji:
    http://myversionfantasystory.blogspot.com/
    Zerkniesz?

    OdpowiedzUsuń