Hej!!! Chcę was bardzo przeprosić za tak długą nieobecność, ale jest teraz taki czas że mam strasznie wiele do zrobienia i nie za bardzo mam teraz wenę twórczą. Ale to już koniec tłumaczeń, mam nadzieję że rozdział wam się spodoba. Miłego czytania.
_______________________________________________
Przed ciszą nocna opiekun przyszedł zgasić światło, więc
wyłączyłam telewizor i ułożyłam się wygodnie na łóżku,
zamknęłam oczy, chciała zasnąć nie myśląc o nim. Jednak nie
tak łatwo było o nim zapomnieć, ponieważ po upływie dłuższej
chwili, przyszedł do mojego pokoju. Wparował, jakby nigdy nic,
zamknął za sobą drzwi. Zapaliłam lampkę przy łóżku. Wstałam,
podeszłam do niego.
-To było spontaniczne, ten pocałunek. Nie wiem jak cię za to
przeprosić...-zaczął nawijać jak nakręcony, nie mogłam się
skupić na tym co do mnie mówi, zaczęłam do niego powoli
podchodzić gdy już staliśmy twarzą w twarz przerwałam mu jego
zawiłą przemowę.
-Zamknij się.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy, po czym wpiłam
mu się w usta, przez chwilę był zdziwiony ale odwzajemnił
pocałunek przyciągając mnie bardziej do siebie, swoje ręce
ulokował na mojej talii, ja zaś swoje owinęłam wokół jego szyi.
Po chwili oderwał się od mnie, spojrzał mi w oczy i powiedział:
-Teraz mamy o czym rozmawiać.- powiedział wesołym tonem, na jego
słowa się uśmiechnęłam tylko po to by znowu go pocałować.
Rękami błądził po moich plecach, sprawiając mi tym wielką
przyjemność. Po już dłuższym pocałunku oderwałam się od
niego.
-Musisz już iść..-powiedziałam mu w usta, i lekko pchnęłam w
kierunku drzwi.
-Jeszcze nie, mam dużo czasu.- powiedział, ponownie składając na
moich wargach krótki pocałunek.
-Nieważne, chce spać, idź już, Przyjdź po mnie rano pójdziemy
razem na stołówkę.- Powiedziałam z uśmiechem i wypchnęłam go
za drzwi.
Czas mijał, a ja nie wiedząc czemu ale chyba się w nim
zakochałam, do końca obozu zostały dwa dni, chciałam je
wykorzystać najlepiej jak potrafię, jakby to był mój ostatni
dzień życia. Umówiliśmy się że przyjdzie po mnie i pójdziemy
na spacer po okolicy. Gdy już byłam gotowa by wyjść, przyszedł
Mike i trzymając się za ręce wyszliśmy z hotelu. Spacerowaliśmy
po lesie niedaleko naszego tymczasowego miejsca zamieszkania.
-Co będzie gdy wrócimy?- zapytałam niepewnie.
-Będziemy razem, nieważne co się stanie.- powiedział spokojnie-
znajdziemy sposób by się spotykać. Skończysz szkołę w Seaford,
i przeniesiesz się do Stanford. Wtedy już bez przeszkód będziemy
mogli być razem.
-Wiem, ale przed nami jeszcze dwa lata, to dużo czasu, boję się
że...-przerwałam. Zatrzymał się, złapał mnie w talii i zapytał
patrząc prosto w oczy.
-Czego się boisz?
-Że Cię stracę, że znajdziesz sobie inną, lepszą od mnie.-
powiedziałam szybko prawie się rozklejając.
-Nigdy Cię nie zostawię, obiecałem, pamiętasz? Poza tym nie ma
lepszej od ciebie.- powiedział, głaszcząc mnie po policzku
-Wiem pamiętam, ale to aż dwa lata. Wiele może się zmienić.-
powiedziałam patrząc prosto w jego oczy.
-Nic się nie zmieni obiecuję.- znowu obiecał. Po czym przysunął
się do mnie by mnie pocałować, w tym momencie zaczęło padać, on
nie zareagował na ten deszcz.
-Kocham Cię. -powiedział pewny tego co mówi.
-Ja ciebie też.-powiedziałam uśmiechnięta, mimo deszczu od
którego byłam cała mokra. Przyciągnął mnie do siebie i
pocałował, ten pocałunek był inny od naszego pierwszego
pocałunku, był namiętny i pełen pożądania. Gdy tak się
całowaliśmy, niedaleko nas uderzył piorun, odsunęliśmy się od
siebie. Mike spojrzała na mnie i powiedział.
-Lepiej chodźmy się schować.- po czym pociągnął mnie za rękę
i szybko pobiegliśmy do hotelu, weszliśmy do środka, skierowaliśmy
się do jego pokoju by mógł się przebrać. Weszliśmy do pokoju,
było pusto wszędzie walały się jakieś ciuchy, gdy się
przebierał, rozejrzałam się po pokoju. Na jednej z szafek przy
łóżku zauważyłam zdjęcie. Podeszłam bliżej i zobaczyłam na
fotografii dwie osoby był tam chłopiec który mógł mieć około
8-9 lat i dziewczyna od niego o mniej więcej połowę starsza,
chłopiec przypominał Mika, a ona to chyba jego starsza siostra, ta
siostra o której mi opowiadał. Wyszedł z łazienki, przebrany z
uśmiechem na ustach, szybko odstawiłam zdjęcie na miejsce,
podeszłam do Mika ucałowałam go szybko w usta i poszliśmy do
mojego pokoju. W pokoju się przebrałam, siedzieliśmy u mnie na
łóżku gadaliśmy do późna, czyli do ciszy nocnej. Opiekun który
przeszedł by zgasić światło, Mike chciał wyjść.
-Zostań- powiedziałam prosząco- proszę.
-Ok zostanę- powiedział. Podszedł do łóżka, położył się
obok mnie, leżeliśmy na „ łyżeczkę”- zostanę na zawsze.-
powiedział mi szeptem do ucha i pocałował mnie delikatnie w szyje
.
-Kocham cię.- powiedział cicho i pewnie.
-Ja ciebie też, nad życie.
Od tamtego czasu minęły dwa lata, przez ten czas cały czas
pisaliśmy, nie było dnia bez rozmowy, rzadko się spotykaliśmy,
mimo że mieszkaliśmy w tym samym mieście nie było kiedy się
spotkać, obydwoje mieliśmy mnóstwo nauki, ostatni rok szkoły to
wielkie wyzwanie. W wakacje spotkaliśmy się może ze 2 razy, zawsze
albo mi nie pasowało albo jemu. Lecz nadal darzymy się tym samym
ogromnym uczuciem którym darzyliśmy się dwa lata remu. Jest
wrzesień, początek roku. Jednak wiedziałam że jeszcze nie spotkam
się z Mikem, napisał mi niedawno że na koniec wakacji jedzie na
obóz sportowy organizowany przez szkołę. Zobaczymy się dopiero za
tydzień. Jak ja za nim tęsknie, bez niego zacznę nowy rok w nowej
szkole w której nie znam nikogo. Gdy weszłam na plac apelowy
ogarnęło mnie zakłopotanie, na sali było mnóstwo ludzi których
nigdy nie widziałam. Zaczął się apel, dyrektorka mówiła swoją
przemowę, wydawało mi się to być wiecznością. Nawijała o tym
że są jacyś nowi nauczyciele, i o tym jakie nowe zasady będą nas
obowiązywać przez następny rok szkolny, podała nam numery
pracowni do których maja się udać dane klasy. Skończyła swą
długą wymowę,udaliśmy się do klas. Weszłam do klasy rozglądając
się za wolnym miejscem w ławce.
-Hej! Nowa!- ktoś krzyknął, odwróciłam się- tu jest wolne.-
siedział tam chłopak z ręką w górze. Był to nawet przystojny
chłopak o jasno brązowych włosach ułożonych na żel. Podeszłam
do ławki, powiedziałam że mam na imię Zoey, on się przedstawił
jako Brandon. Usiadłam na krześle i razem z innymi uczniami
czekaliśmy na wychowawczynie. Siedząc rozglądałam się po klasie
która była pełna blondynek szczerzących się do chłopaków,
pewnie myślą że tym poderwą jakiegoś naiwnego chłoptasia.
Przyznam że zadziwia mnie sposób podrywania przez dziewczyny,
siedzą w miniówkach, noga na nogę, nakręcając włosy na palec
wskazujący i chichocząc jak głupie. To odrobinę żałosne, one
nie mają w ogóle pojęcia własnej wartości.
_________________________________
I co? Jak wam się podoba mi osobiście bardzo. Tak na koniec piosenka która bardzo mi się spodobała.