czwartek, 5 marca 2015

Allie

Hej!!! Tak jak obiecywałam, mam dla was nowe opowiadanie. Jak już pisałam będą one jednoczęściowe. Mam nadzieję że wam się spodoba. miłego czytania. Po koniec postu jest ważna informacja.
_______________________________________


        Jestem Allie, mam 16 lat, chodzę do trzeciej klasy gimnazjum. Oto moja historia…
             W pierwszej klasie przyszedł do szkoły nowy chłopak, był wysoki, miał czarne włosy, piękne oczy i delikatne rysy twarzy. Jego imię brzmiało Carter. Razem z moją paczką postanowiliśmy wziąć go pod swoje skrzydła i oswoić z życiem szkoły. Podeszliśmy, przedstawiliśmy się kolejno, Jo, Lucas, Gabe i ja. Zmierzył nas po kolei wzrokiem, kończąc na mnie. Jego wzrok zatrzymał się na dłuższą chwilę. 
              Był w porządku, był miły i zabawny, dołączył do naszej paczki. Mijały tygodnie, a my zaprzyjaźnialiśmy się. Carter często odprowadzał mnie do domu po zajęciach, ponieważ mieszkał niedaleko.

 Pewnego razu, gdy staliśmy pod moim domem, na pożegnanie pocałowałam go w policzek. Myślałam że prawidłowo odbierze sygnał, że zależy mi na nim, lecz tak się nie stało. Następnego dnia, w szkole w ogóle ze sobą nie rozmawialiśmy. Zauważyłam jednak, że zaczął zadawać się z Katie, pudrowaną lalunią.
 Tygodnie mijały, a mnie brakowało chwil spędzonych w towarzystwie Cartera, chciałam żeby było inaczej. Zaczynałam rozumieć, że go lubię, nawet bardziej niż lubię. Ja go kocham.
              Kończąc pierwszą klasę, zdecydowałam się powiedzieć mu co do niego czuję. Zaczepiłam go na przerwie, zapytałam czy możemy się spotkać w wakacje, w parku niedaleko mojego domu, zgodził się. Z niecierpliwością czekałam na ten dzień. 
            Wyszłam trochę wcześnie, postanowiłam się przejść i przemyśleć, co dokładnie chcę mu powiedzieć, krążąc tak pomiędzy drzewami zauważyłam parę całującą się pod drzewem. Pomyślałam jakimi są szczęściarzami, mając siebie nawzajem. Przyjrzałam im się bardziej i doszłam do wniosku że to Katie i … Carter.
 Moje serce rozbiło się na miliony małych kawałeczków, pod powiekami zebrały mi się łzy. Żeby zapobiec kompromitacji, szybko pobiegłam do domu, zamknęłam się w pokoju, rzuciłam się na łóżko i rozpłakałam w poduszkę. 
            W drugim miesiącu wakacji, w sklepie wpadłam na Cartera i Katie, trzymających się za ręce. Chłopak zapytał się dlaczego nie przyszłam na spotkanie i co chciałam mu wtedy powiedzieć. Odparłam, że to już nie ma znaczenia, czując, że łzy napływają mi do oczu, pożegnałam się powstrzymując rozlew niepożądanej słonej substancji i szybkim krokiem ruszyłam w stronę w domu.
             Po rozpoczęciu roku szkolnego coraz trudniej było mi patrzeć na Cartera i jego lafiryndę. Zaczęłam go unikać i próbowałam olewać. Kilka razy zaczepiał mnie na korytarzu i pytał czemu go unikam na każdym kroku, a odpowiedz była prosta bo go kochałam, a on wybrał inną, łamiąc mi tym serce, chociaż nie wiedział że to robi bo nie wiedział co czuję.
             Spędzając czas razem całą paczką, nie odzywałam się od niego, a gdy nasze spojrzenia się spotykały, szybko odwracałam wzrok. On natomiast słuchając jakichś wypocin Geba przyglądał mi się uważnie, ja udawałam że tego nie zauważam, udawałam. że nie widzę tych jego pięknych szarych oczu. 
            Tak wyglądałam cała druga klasa i początek trzeciej, aż do ogłoszenia balu na zakończenie szkoły. Wraz z Jo zaczęłyśmy poszukiwania odpowiednich sukien, nie przejmując się tym, że pójdziemy na bal same. Lecz, tak naprawdę nie byłyśmy samotne, bo miałyśmy siebie. Gdy w końcu nadszedł ten wyczekiwany dzień, razem z Jo szykowałyśmy się u mnie w domu. Po męczących poszukiwaniach znalazłyśmy odpowiednie stroje. Ja wybrałam białą sukienkę na wąskich ramiączkach, z czerwonym paskiem pod biustem. Natomiast Jo długą granatową prostą sukienkę z dużym wycięciem odsłaniającą całe plecy.
            Gdy wyszykowane dotarłyśmy na bal, wchodząc do sali wszystkie oczy zwróciły się w naszym kierunku, ja natomiast szukałam Cartera, odnalazłam go w tłumie uczniów wpatrującego się we mnie i Jo. Wzięłam przyjaciółkę przyjaźnie pod rękę i ruszyłyśmy do wolnego stolika, oznaczonego naszymi imionami. 
              Sala balowa wyglądała jak z bajki. Przestronne wnętrze w sufitem na co najmniej osiem metrów, z którego zwisały kremowe zasłony niczym welon panny młodej. Wszędzie porozstawiane były szklane wazony z białymi pięknymi różami. Tak rozglądając się po sali zauważyłam Cartera kłócącego się z Katie. Po czym ona wkurzona tupnęła nogą i ruszyła w stronę wyjścia, po chwili zniknęła za ogromnymi drzwiami.
             Spojrzałam ponownie w kierunku gdzie przed chwilą stała para, teraz stał tam sam Carter. Gdy mnie dostrzegł uśmiechnął się nieśmiało i lekko wzruszył ramionami na znak zrezygnowania. Po czym podszedł do mnie i wyciągnął rękę prosząc do tańca. Poszliśmy na środek parkietu, poruszając się w wolnym rytmie muzyki, gdy w pewnym momencie szepnął mi do ucha:
-Właśnie zerwałem z Katie- gdy to powiedział w duchu zaczęłam skakać z radości.- Musze Ci coś powiedzieć.- odsunęłam się trochę od niego tak by móc spojrzeć mu w oczy- Już od dawna chciałem Ci to powiedzieć.- wahał się.
- Powiedz, spokojnie- uśmiechnęłam się lekko, by dodać mu otuchy- Bez nerwów, wiesz że możesz mi wszystko powiedzieć, w końcu się kumplujemy.
- No właśnie w tym problem...- przerwał by pomyśleć nad resztą zdania- Ja... Ja nie chcę... Ja nie chcę być tylko twoim kumplem.- wciągnął głęboko powietrze i powiedział na jednym wydechu- Kocham Cię, od początku cię kochałem.-skończył mówić w jego oczach widziałam strach i nadzieję.
- A Katie?-jednak mimo jego słów nadal miałam wątpliwości.
- Katie to wielka pomyłka, zacząłem z nią chodzić, by zapomnieć o Tobie, by byliśmy przyjaciółmi, a ja nie chciałem cię stracić. Lecz po jakimś czasie ty i ja zaczęliśmy się od siebie oddalać, a ja nic z tym nie zrobiłem i żałuję że tak się o potoczyło. Żałuję że nie powiedziałam Ci wcześniej.- patrzył na mnie tymi swoimi pięknymi oczami. Widziałam w nich czułość, nadzieję i miłość.
- Wiesz co ja też muszę Ci coś powiedzieć- zaczęłam. Zrobił dziwną minę przewlekaną strachem. Jednak mimo jego wyrazu twarzy kontynuowałam.- Pamiętasz jak w wakacje mieliśmy się spotkać?- kiwnął głową twierdząco.- Wtedy chciałam Ci coś powiedzieć, coś co było dla mnie ważne nadal jest... -przerwałam na chwilę nie wiedząc jakich słów użyć- … chciałam Ci powiedzieć co do Ciebie czuję, lecz przyszłam nie w porę i zobaczyłam Was, Ciebie i Katie całujących się pod drzewem – W tym momencie muzyka ucichła, wszyscy zaczęli bić brawo zespołowi który grał. Carter ujął moją dłoń i poprowadził do wyjścia, nie wiedząc co chce zrobić bez słowa sprzeciwu ruszyłam za nim, drugą ręką podtrzymując suknię by jej nie przydepnąć. Wyszliśmy z sali skierowaliśmy się w ciemniejszą stronę za budynkiem.
- Tutaj będzie spokojniej.- powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Kocham Cię- powiedziałam bez zastanowienia .
Po tych słowach Carter delikatnie dotknął mojego policzka, kciukiem gładził kości policzkowe. Po czym przysunął się bliżej, drugą ręką niepewnie obejmując mnie w talii, lekko przyciągając do siebie. Po chwili wahania pochylił się i poczułam jego gorące wargi na moich ustach, pocałunek był delikatny lecz pełen namiętności. Czułam jak podczas pocałunku się uśmiecha. Po chwili odsunął się na tyle bym mogła spojrzeć mu w oczy. 
- Ja też Cię kocham- odparł cały rozpromieniony, przyciągając mnie pewnie do siebie i przytulając, zarzuciłam mu ręce na szyje i wtuliłam się w jego bezpieczne ramiona. 
Kochałam go, a on kochał mnie i tylko to w tamtej chwili się liczyło, ja i on. Chociaż straciliśmy tyle czasu, nie mówiąc sobie co czujemy, jesteśmy szczęśliwi że tak to się potoczyło i mam wielką nadzieję że będziemy ze sobą tak bardzo szczęśliwi jak teraz. Tak się przedstawia moja historia, która okazała się być naszą historią.
___________________________________________
I jak się podoba. Mam szczerą prośbę, bo nie wiem czy jest sens dalej prowadzić bloga skoro nie wiem czy ktoś w ogóle go czyta. jeśli czytasz zostaw pod tym postem komentarz, nawet anonimowy.