czwartek, 25 grudnia 2014

Rozdział II

Hej! Mam nadzieję że poprzedni rozdział wam się spodobał, i że ten rozdział też wam przypadnie do gustu. 
__________________________________________________________
 Rozdano nam klucze do pokoi, ruszyłam przed siebie ciągnąc za sobą wielką walizkę wypchaną ubraniami i kosmetykami, sama się dziwie że aż tyle mi się w niej zmieściło. Weszłam do pokoju. Myślałam że będzie wyglądał inaczej. Ściany były beżowe, podłoga wyściełana jakimś dywanem niewiadomego pochodzenia, pośrodku pokoju stały trzy łóżka. Wepchnęłam walizkę do środka zatrzasnęłam drzwi i weszłam w głąb pokoju. Zrzuciłam kurtkę i położyłam się na łóżku. Zaczęłam myśleć o nim, o tym który zniszczył moje życie i przez którego chciałam skończyć tą farsę. Spojrzałam na swoją rękę i zachciałam znowu to zrobić. Usiadłam na łóżku sięgnęłam do torby wyjęłam ją, od jakiegoś czasu tylko ona się ze mną przyjaźniła. Poszłam do łazienki, zrobiłam to, poczułam ten ból który tak dobrze znałam.
Usłyszałam pukanie do drzwi, nie mogłam wyjść otworzyć i powiedzieć „Cześć, o co chodzi?”, nie teraz. Ktoś zaczął się dobijać do drzwi, osoba weszła do pokoju. Przy zamkniętych drzwiach łazienki zauważyłam cień. Wszedł do łazienki, to był on, chłopak z autokaru, Mike. Gdy zobaczył co trzymam w ręce podbiegł do mnie wyrwał mi ją z rąk i owinął mi rękę ręcznikiem.
- Co ty robisz chcesz się zabić?- wykrzyczał, jego oczy były pełne bólu i niedowierzania. Nie mogłam na niego spojrzeć, nie po tym. Wyrwałam rękę z jego uścisku i wybiegłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i trzymałam nadgarstek, żeby zatamować krwawienie. Wyszedł z łazienki podszedł, kucnął obok mnie i zapytał:
- Dlaczego to robisz?- powiedział ze smutkiem w głosie. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. W końcu zdecydowałam się na:
-By zapomnieć. -odpowiedziałam ze spuszczoną głową. On patrzył na mnie, wyczekując dalszej wypowiedzi, ale nie mogłam więcej z siebie wykrztusić. Złapał mój podbródek i uniósł ku górze tak bym mogła spojrzeć mu w oczy.
-Nie musisz mówić. Ale wiedz że będę tu jak będziesz mnie potrzebować. Przyjdę do ciebie obiecuję.-w jego oczach widziałam smutek, zatroskanie i ból. Dlaczego, przecież w ogóle mnie nie zna? Dlaczego tak do mnie mówi? Dopiero co się poznaliśmy a on obiecuje że będzie przy mnie, co za człowiek!?
-Po co przyszedłeś?- Zapytałam szorstko.
-Mamy przyjść na zbiórkę, przydzielą nam opiekunów i powiedzą co będziemy robić przez następne dwa tygodnie.-powiedział na dwóch wdechach. Kiwnęłam głową na znak że rozumiem.
-Musisz się ogarnąć, zanim pójdziesz na zbiórkę, nie możesz im się pokazać z zakrwawioną ręką.- spojrzałam na nadgarstek, odwinęłam go. Krew już nie leciała. Mike odetchnął z ulgą.
-Ok chodź pomogę Ci to przemyć.- złapał mnie lekko za rękę i pomógł mi wstać. Ruszyliśmy do łazienki. Stanęliśmy przy umywalce, odwinął moją rękę, ręcznik rzucił do wanny. Puścił wodę i wsunął moją rękę pod letni strumień wody. Lekko się skrzywiłam gdy poczułam pieczenie pod skórą, spojrzał na mnie uśmiechnęłam się lekko w jego stronę. Obserwowałam każdy jego najmniejszy ruch, delikatnie palcami przecierał moje rany by zmyć zaschniętą krew. Gdy moja ręka była już pusta od śladów krwi, wyłączył wodę chwycił świeży ręcznik owinął mi rękę, lekko pocierając by ją wytrzeć. Gdy już skończył tą czynność uniósł moją dłoń na poziom ust i delikatnie ucałował mi knykcie.
-Obiecaj mi że nie zrobisz tego więcej? Jak będzie się coś działo daj mi znać przyjdę. Obiecuję ale ty też mi obiecaj.- powiedział to z powagą i troską w głosie. Poczułam jakąś niewidzialną więź między nami, nie umiem tego wyrazić słowami.
-Obiecuję.- powiedziałam, ale nie byłam pewna tych słów.
-Zaczekam na zewnątrz.- powiedział słodkim głosem kładąc mi rękę na policzku, kiwnęłam głową na znak zgody. Przechylił odrobinę moją głowę, był wyższy od mnie więc nie było problemu i ucałował czubek mojej głowy, przymknęłam oczy, czułam się bezpieczna.
Wyszedł z łazienki, po chwili usłyszałam zamykające się drzwi. Stałam przez dłuższą chwile nie wiedząc co się przed chwilą stało, w końcu do mnie dotarło. Wyszłam z łazienki otworzyłam torbę w poszukiwaniu plastrów i swetra z długim rękawem. Po chwili znalazłam obie rzeczy. Przykleiłam plaster na rękę, ale dla pewności założyłam jeszcze sweter z długim rękawem. Pewnie ludzi będą się dziwić, co za debilka dwadzieścia stopni a ona w długim rękawie chodzi, na moje szczęście mało obchodzi mnie zdanie innych. Gotowa jeszcze przeczesałam ręką włosy. Wzięłam klucze od drzwi i wyszłam z pokoju. Stał tam, tak jak mówił, gdy mnie zobaczył uśmiechnął się. Spojrzałam tylko na niego, zakluczyłam pokój i wyszliśmy na zewnątrz gdzie miała się odbyć zbiórka. Wszystkie oczy chłopaków powędrowały na nas, nie wiedziałam dlaczego. Złapałam Mika za rękę i powiedziałam mu do ucha:
-Dlaczego oni się na nas patrzą?
-Może dlatego że jesteś piękna.- uśmiechnął się i pociągnął mnie do stołu gdzie było wolne miejsce. Czy on naprawdę powiedział że jestem piękna? Czy się przesłyszałam? Usiedliśmy na ławkę obok stołu, cały czas trzymając się za ręce.
-Dobrze to zacznijmy.- oznajmił kierownik- Witam was na obozie, będziemy dużo spacerowali, uczyli się pożytecznych rzeczy a nie tego co was uczą w szkole.- Wszyscy zachichotali, Mike siedzący koło mnie tylko się uśmiechnął, ja nie miałam powodu do śmiechu.-Będziemy się integrować, grać w różne gry sportowe, a co najważniejsze dobrze się bawić- kontynuował kierownik.- Ok skoro to mamy ustalone to przydzielimy wam opiekunów. Tych których nazwisko wypowiem podnosi rękę.- Mężczyzna wyczytał kilka nazwisk obozowiczów, i przydzielił im jako opiekuna młodego faceta, miał może koło 24-25lat nie więcej. Gdy wyczytał moje nazwisko podniosłam zdrową rękę ku niebu, po chwili niepewności przeczytał nazwisko Mikea. Dobrze że jesteśmy razem u grupie, przynajmniej to.-Dobrze możecie się rozejść, proszę się rozpakować. Widzimy się na obiad-kolacji o 18 na stołówce, która się znajduje na drugim piętrze, są to brązowe podwójne drzwi, na pewno się zorientujecie.-zakończył swą długą wypowiedz. Wszyscy ruszyli do pokoi, razem z Mikiem powoli podeszliśmy do drzwi mojego tymczasowego miejsca zamieszkania.
-Przyjdę po ciebie przed posiłkiem, ok? -zapytał niepewnie.
-Ok, będę czekać, -otworzyłam drzwi- to do zobaczenia. - weszłam do środka. Nie miałam ochoty na rozpakowywanie się, spojrzałam na zegarek jest 15:35 ok mam jeszcze trochę czasu pomyślałam. Zdrzemnę się. Położyłam się na łózko z zamiarem zamknięcia oczu i pogrążenia się w śnie, ale coś nie dawało mi zasnąć. Cały czas myślałam o jego reakcji na to co się dzisiaj stało. Dlaczego tak wyrozumiale, to przyjął? Może miał już z tym do czynienia? Dlaczego tak się przy nim zachowuję. Czuję że coś na łączy chociaż nigdy wcześniej się nie widzieliśmy. Nie wiem co to jest. Po tym jednym niepełnym dniu z nim mogę powiedzieć to w pełni przekonania, lubię go. Mimo trudów zasnęłam. Jednak coś mnie obudziło, a może ktoś?
-Hej śpiąca królewna wstawaj.-powiedział mi szeptem do ucha- Zaraz kolacja.- mówiąc to lekko musnął moje czoło ustami. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Otworzyłam powoli oczy, Mike kucał przy moim łóżku. W jego oczach mogłam zobaczyć radość,troskę i coś czego nie umiałam określić.
-Hej.- powiedziałam zaspana- Która godzina?
-Za kilka minut 18, wstawaj.- powiedział ze spokojem w głosie
-Okej, już wstaję- usiadłam na chwilę by ogarnąć włosy, pewnie strasznie wyglądałam
-Idziemy?- zapytał z nadzieją w głosie.
-Tak już jestem gotowa.- nie miałam ochoty nic jeść, ale żeby nie zrobić mu przykrości poszłam na stołówkę. Wyszliśmy z pokoju, zakluczyłam go i ruszyliśmy na górne piętro budynku, po prawej stronie były duże podwójne drzwi, pchnęłam je lekko, one uchyliły się pod tym ciężarem. Weszliśmy na stołówkę, wszyscy siedzieli na miejscach, podeszliśmy po odbiór posiłku, poszukaliśmy wolnego miejsca, by usiąść, usiedliśmy przy dwu osobowym stoliku. To będzie nasz stolik. Zjedliśmy posiłek rozmawiając o wszystkim a zarazem o niczym. Dowiedziałam się że mamy tyle samo lat, lubimy podobne rzeczy takie jak muzykę czy filmy.
Wyszliśmy z pomieszczenia, zeszliśmy na dół i skierowaliśmy się do pokoju. Oznajmiłam że chcę się rozpakować, odpowiedział że przyjdzie przed ciszą nocną porozmawiać. Nie powiedział o czym chce porozmawiać, ale jego mina mówiła sama za siebie, to musi być coś poważnego. Może chodzi mu o wydarzenie sprzed kilku godzin. Dowiem się o co chodzi za jakiś czas.  
_________________________________________________________
I jak wam się podoba. Zostaw swoją opinię poniżej. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz