Hej! Mam nadzieję że poprzedni rozdział wam się spodobał, i że ten rozdział też wam przypadnie do gustu.
__________________________________________________________
Rozdano nam klucze do pokoi, ruszyłam przed siebie ciągnąc za sobą
wielką walizkę wypchaną ubraniami i kosmetykami, sama się dziwie
że aż tyle mi się w niej zmieściło. Weszłam do pokoju. Myślałam
że będzie wyglądał inaczej. Ściany były beżowe, podłoga
wyściełana jakimś dywanem niewiadomego pochodzenia, pośrodku
pokoju stały trzy łóżka. Wepchnęłam walizkę do środka
zatrzasnęłam drzwi i weszłam w głąb pokoju. Zrzuciłam kurtkę i
położyłam się na łóżku. Zaczęłam myśleć o nim, o tym który
zniszczył moje życie i przez którego chciałam skończyć tą
farsę. Spojrzałam na swoją rękę i zachciałam znowu to zrobić.
Usiadłam na łóżku sięgnęłam do torby wyjęłam ją, od
jakiegoś czasu tylko ona się ze mną przyjaźniła. Poszłam do
łazienki, zrobiłam to, poczułam ten ból który tak dobrze znałam.
Usłyszałam pukanie do drzwi, nie mogłam wyjść otworzyć i
powiedzieć „Cześć, o co chodzi?”, nie teraz. Ktoś zaczął
się dobijać do drzwi, osoba weszła do pokoju. Przy zamkniętych
drzwiach łazienki zauważyłam cień. Wszedł do łazienki, to był
on, chłopak z autokaru, Mike. Gdy zobaczył co trzymam w ręce
podbiegł do mnie wyrwał mi ją z rąk i owinął mi rękę
ręcznikiem.
- Co ty robisz chcesz się zabić?- wykrzyczał, jego oczy były
pełne bólu i niedowierzania. Nie mogłam na niego spojrzeć, nie
po tym. Wyrwałam rękę z jego uścisku i wybiegłam do pokoju.
Usiadłam na łóżku i trzymałam nadgarstek, żeby zatamować
krwawienie. Wyszedł z łazienki podszedł, kucnął obok mnie i
zapytał:
- Dlaczego to robisz?- powiedział ze smutkiem w głosie. Nie
wiedziałam co odpowiedzieć. W końcu zdecydowałam się na:
-By zapomnieć. -odpowiedziałam ze spuszczoną głową. On patrzył
na mnie, wyczekując dalszej wypowiedzi, ale nie mogłam więcej z
siebie wykrztusić. Złapał mój podbródek i uniósł ku górze tak
bym mogła spojrzeć mu w oczy.
-Nie musisz mówić. Ale wiedz że będę tu jak będziesz mnie
potrzebować. Przyjdę do ciebie obiecuję.-w jego oczach widziałam
smutek, zatroskanie i ból. Dlaczego, przecież w ogóle mnie nie
zna? Dlaczego tak do mnie mówi? Dopiero co się poznaliśmy a on
obiecuje że będzie przy mnie, co za człowiek!?
-Po co przyszedłeś?- Zapytałam szorstko.
-Mamy przyjść na zbiórkę, przydzielą nam opiekunów i powiedzą
co będziemy robić przez następne dwa tygodnie.-powiedział na
dwóch wdechach. Kiwnęłam głową na znak że rozumiem.
-Musisz się ogarnąć, zanim pójdziesz na zbiórkę, nie możesz
im się pokazać z zakrwawioną ręką.- spojrzałam na nadgarstek,
odwinęłam go. Krew już nie leciała. Mike odetchnął z ulgą.
-Ok
chodź pomogę Ci to przemyć.- złapał mnie lekko za rękę i
pomógł mi wstać. Ruszyliśmy do łazienki. Stanęliśmy
przy umywalce, odwinął moją rękę, ręcznik rzucił do wanny.
Puścił wodę i wsunął moją rękę pod letni strumień wody.
Lekko się skrzywiłam gdy poczułam pieczenie pod skórą, spojrzał
na mnie uśmiechnęłam się lekko w jego stronę. Obserwowałam
każdy jego najmniejszy ruch, delikatnie palcami przecierał moje
rany by zmyć zaschniętą krew. Gdy moja ręka była już pusta od
śladów krwi, wyłączył wodę chwycił świeży ręcznik owinął
mi rękę, lekko pocierając by ją wytrzeć. Gdy już skończył tą
czynność uniósł moją dłoń na poziom ust i delikatnie ucałował
mi knykcie.
-Obiecaj
mi że nie zrobisz tego więcej? Jak będzie się coś działo daj mi
znać przyjdę. Obiecuję ale ty też mi obiecaj.- powiedział to z
powagą i troską w głosie. Poczułam jakąś niewidzialną więź
między nami, nie umiem tego wyrazić słowami.
-Obiecuję.- powiedziałam, ale nie byłam pewna tych słów.
-Zaczekam na zewnątrz.- powiedział słodkim głosem kładąc mi
rękę na policzku, kiwnęłam głową na znak zgody. Przechylił
odrobinę moją głowę, był wyższy od mnie więc nie było
problemu i ucałował czubek mojej głowy, przymknęłam oczy, czułam
się bezpieczna.
Wyszedł
z łazienki, po chwili usłyszałam zamykające się drzwi. Stałam
przez dłuższą chwile nie wiedząc co się przed chwilą stało, w
końcu do mnie dotarło. Wyszłam z łazienki otworzyłam torbę w
poszukiwaniu plastrów i swetra z długim rękawem. Po
chwili znalazłam obie rzeczy. Przykleiłam plaster na rękę, ale
dla pewności założyłam jeszcze sweter z długim rękawem. Pewnie
ludzi będą się dziwić, co za debilka dwadzieścia stopni a ona w
długim rękawie chodzi, na moje szczęście mało obchodzi mnie
zdanie innych. Gotowa jeszcze przeczesałam ręką włosy. Wzięłam
klucze od drzwi i wyszłam z pokoju. Stał tam, tak jak mówił, gdy
mnie zobaczył uśmiechnął się. Spojrzałam tylko na niego,
zakluczyłam pokój i wyszliśmy na zewnątrz gdzie miała się odbyć
zbiórka. Wszystkie oczy chłopaków powędrowały na nas, nie
wiedziałam dlaczego. Złapałam Mika
za
rękę i powiedziałam mu do ucha:
-Dlaczego oni się na nas patrzą?
-Może dlatego że jesteś piękna.- uśmiechnął się i pociągnął
mnie do stołu gdzie było wolne miejsce. Czy on naprawdę powiedział
że jestem piękna? Czy się przesłyszałam? Usiedliśmy na ławkę
obok stołu, cały czas trzymając się za ręce.
-Dobrze
to zacznijmy.- oznajmił kierownik- Witam was na obozie, będziemy
dużo spacerowali, uczyli się pożytecznych rzeczy a nie tego co was
uczą w szkole.- Wszyscy zachichotali, Mike siedzący koło mnie
tylko się uśmiechnął, ja nie miałam powodu do śmiechu.-Będziemy
się integrować, grać w różne gry sportowe, a co najważniejsze
dobrze się bawić- kontynuował kierownik.-
Ok skoro to mamy ustalone to przydzielimy wam opiekunów. Tych
których nazwisko wypowiem podnosi rękę.- Mężczyzna wyczytał
kilka nazwisk obozowiczów, i przydzielił im jako opiekuna młodego
faceta, miał może koło 24-25lat nie więcej. Gdy
wyczytał moje nazwisko podniosłam zdrową rękę ku niebu, po
chwili niepewności przeczytał nazwisko Mikea. Dobrze
że jesteśmy razem u grupie, przynajmniej to.-Dobrze możecie się
rozejść, proszę się rozpakować. Widzimy się na obiad-kolacji o
18 na stołówce, która się znajduje na drugim piętrze, są to
brązowe podwójne drzwi, na pewno się zorientujecie.-zakończył
swą długą wypowiedz. Wszyscy ruszyli do pokoi, razem z Mikiem
powoli podeszliśmy do drzwi mojego tymczasowego miejsca
zamieszkania.
-Przyjdę po ciebie przed posiłkiem, ok? -zapytał niepewnie.
-Ok,
będę czekać, -otworzyłam drzwi- to do zobaczenia. - weszłam do
środka. Nie miałam ochoty na rozpakowywanie się, spojrzałam na
zegarek jest 15:35 ok mam jeszcze trochę czasu pomyślałam.
Zdrzemnę się. Położyłam się na łózko z zamiarem zamknięcia
oczu i pogrążenia się w śnie, ale coś nie dawało mi zasnąć.
Cały czas myślałam o jego reakcji na to co się dzisiaj stało.
Dlaczego tak wyrozumiale, to przyjął? Może miał już z tym do
czynienia? Dlaczego tak się przy nim zachowuję. Czuję że coś na
łączy chociaż nigdy wcześniej się nie widzieliśmy. Nie wiem co
to jest. Po tym jednym niepełnym dniu z nim mogę powiedzieć to w
pełni przekonania, lubię go. Mimo
trudów zasnęłam. Jednak coś mnie obudziło, a może ktoś?
-Hej śpiąca królewna wstawaj.-powiedział mi szeptem do ucha-
Zaraz kolacja.- mówiąc to lekko musnął moje czoło ustami.
Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Otworzyłam powoli oczy, Mike
kucał przy moim łóżku. W jego oczach mogłam zobaczyć
radość,troskę i coś czego nie umiałam określić.
-Hej.- powiedziałam zaspana- Która godzina?
-Za kilka minut 18, wstawaj.- powiedział ze spokojem w głosie
-Okej, już wstaję- usiadłam na chwilę by ogarnąć włosy,
pewnie strasznie wyglądałam
-Idziemy?- zapytał z nadzieją w głosie.
-Tak
już jestem gotowa.- nie miałam ochoty nic jeść, ale żeby nie
zrobić mu przykrości poszłam na stołówkę. Wyszliśmy
z pokoju, zakluczyłam go i ruszyliśmy na górne piętro budynku, po
prawej stronie były duże podwójne drzwi, pchnęłam je lekko, one
uchyliły się pod tym ciężarem. Weszliśmy na stołówkę, wszyscy
siedzieli na miejscach, podeszliśmy po odbiór posiłku,
poszukaliśmy wolnego miejsca, by usiąść, usiedliśmy przy dwu
osobowym stoliku. To będzie nasz stolik. Zjedliśmy posiłek
rozmawiając o wszystkim a zarazem o niczym. Dowiedziałam się że
mamy tyle samo lat, lubimy podobne rzeczy takie jak muzykę czy
filmy.
Wyszliśmy z pomieszczenia, zeszliśmy na dół i skierowaliśmy się
do pokoju. Oznajmiłam że chcę się rozpakować, odpowiedział że
przyjdzie przed ciszą nocną porozmawiać. Nie powiedział o czym
chce porozmawiać, ale jego mina mówiła sama za siebie, to musi być
coś poważnego. Może chodzi mu o wydarzenie sprzed kilku godzin.
Dowiem się o co chodzi za jakiś czas.
_________________________________________________________
I jak wam się podoba. Zostaw swoją opinię poniżej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz