poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział III

Hej! Tak jak obiecałam dodaję nowy rozdział. Mam nadzieje że poprzedni rozdział się podobał. Życzę miłego czytania rozdziału trzeciego.
_____________________________________________________________________

Zaczęłam się rozpakowywać, jednak nie wzięłam tak dużo rzeczy jak sądziłam. Ułożyłam koszulki do komody pod telewizorem, resztę rzeczy rozłożyłam w dużej szafie znajdującej się obok łazienki. Spojrzałam na telefon, dopiero jest 19:40, szybko mi to poszło. Pomyślałam że pójdę wcześniej spać po tych dzisiejszych przeżyciach miałam dość patrzenia na ponury świat. Z szafy wzięłam piżamę czyli krótkie czarne spodenki i szarą dużą koszulkę z krótkim rękawkiem, poszłam do łazienki, zapaliłam światło, podeszłam do lustra, poczułam obrzydzenie do własnej osoby, miałam ciemne włosy, duże niebieskie podkrążone oczy, które mówiły wiele o tej osobie którą się stałam. Oszczędzając sobie dalszego patrzenia, odwróciłam się, zrzuciłam ubranie i weszłam do wanny powoli puszczając gorący strumień wody która obmyła moje ciało. Kładąc się zanurzyłam głowę, otworzyłam oczy i spojrzałam na znajdujący się nad mną biały sufit. Gdy już zabrakło mi powietrza z wrzaskiem wydarłam się z otaczającej mnie ciemności. Ciężko oddychając wyplułam wodę, rozejrzałam się po pomieszczeniu, nic się w nim nie zmieniło. Wyszłam z wanny, ubrałam się, przeczesałam włosy rękoma, wyszłam z łazienki, położyłam brudne ciuchy do szafy, nie chciał mi się ich dzisiaj układać. Położyłam się na łóżko z zamiarem spania, zamknęłam oczy, usłyszałam pukanie, nic nie odpowiedziałam, chciałam by ten ktoś sobie stąd poszedł, jednak o tym nie wiedział, jeszcze raz zapukał do drzwi.
-Otwarte.- powiedziałam cicho. Ktoś wszedł do pokoju, zauważyłam czarną postać. Sięgnęłam do włącznika lampki stojącej na szafce obok, pokój się rozświetlił, a ja zobaczyłam Mike'a. Tak myślałam że to on, powiedział że przyjdzie, spełnił obietnicę.
-Hej, śpisz?-zapytał szeptem z nadzieją w głosie.
-Nie śpię, nie mogę zasnąć.- powiedziałam zrezygnowana.-podejdź tu.-wyciągnęłam rękę w jego kierunku, podszedł do mnie złapał moją rękę.- Siadaj- drugą ręką poklepałam miejsce na łóżku obok mnie. Usiadł, spojrzał na mnie.
-Wszystko w porządku?- zapytał.
-Tak, wszystko ok. Jestem po prostu zmęczona.- przerwałam na chwilę- Mam do ciebie pytanie.- kiwnął głową na znak że mam mówić dalej- Dlaczego tak się zachowałeś gdy zobaczyłeś co sobie robię?- powiedziałam bez chwili wątpliwości. Gdy dotarło do niego o co zapytałam, wyraz jego twarzy zrobił się poważny, a on sam spuścił głowę przenosząc wzrok ze mnie na podłogę.
-Moja siostra to robiła,- mówił poważnie ze smutkiem w głosie- pewnego razu posunęła się za daleko. Stało się to około trzy lata temu. Gdy skończyłem zajęcia, wróciłem do domu, wołałem ją, nikt się nie odzywał. Przeszukałem prawie cały dom, wiedziałem że nigdzie by nie wyszła, ona nigdy nie wychodziła z domu, zawsze czekała na mnie w drzwiach uśmiechnięta od ucha do ucha, ale tego dnia było inaczej. Zauważyłem że w łazience pali się światło, zapukałem do drzwi, cisza jakby nikogo nie było. Otworzyłem drzwi, ona...ona- nie mógł się wysłowić, wiedziałam że to dla niego trudne, opowiadać o tym co się stało, nie miałam pojęcia przez co przeszedł, zauważyłam pojedynczą łzę na jego policzku, uniosłam kciuk i lekko ja starłam, po raz pierwszy widziałam jak jakiś chłopak płacze, odwrócił twarz w moją stronę, w jego oczach potrafiłam dostrzec smutek, żal i rozpacz- ...ona nie żyła.- dokończył swoją wypowiedz. Gdy zobaczyłam wyraz jego twarzy, przesunęłam się bliżej i objęłam tak mocno jak tylko potrafiłam. Odwzajemnił uścisk, czułam że tego potrzebował, przytulaliśmy się w milczeniu tak przez dłuższą chwilę, aż w końcu przerwałam ciszę.
-Przepraszam...- powiedziałam mu szeptem do ucha. Odsunął się od mnie na tyle by spojrzeć mi w oczy. Widziałam w nich niedowierzanie.
-Nie masz za co mnie przepraszać, nic złego nie zrobiłaś.-oznajmił ze smutkiem.
-Ależ mam przez mnie przypomniało Ci się coś co sprawiło ci ból. Przepraszam nie chciałam, nie wiedziałam.- powiedziałam proszącym tonem, przymknęłam oczy i opuściłam głowę.
-Nic się nie stało.-chwycił moją twarz obiema dłońmi i uniósł tak bym mogła spojrzeć mu w oczy- Nic się nie stało naprawdę.-patrzyłam mu prosto w oczy, czekałam aż powie coś jeszcze, ale nic nie powiedział. Siedzieliśmy tak chwilę, aż zauważyłam że zaczyn się do mnie przybliżać. Gdy już prawie się dotknęliśmy ustami, odsunęłam się.
-Nie.- powiedziałam, on zrobił zdziwioną minę- Nie mogę to za szybko.- powiedziałam spokojnie- Dopiero co pozbierałam się po jednej stracie, nie chcę cierpieć kolejnej bo nie dam rady jej znieść...-powiedziałam z płaczem.
-Ok, rozumiem, nic nie szkodzi. Zaczekam ile będzie trzeba.-po tych słowach ucałował mnie u czoło, przymknęłam oczy, przy nim czułam się bezpiecznie.
-Dziękuję.-powiedziałam-dziękuję że jesteś.- dodałam po chwili.

Tą piękną chwilę przerwał nam opiekun który pragnął nas powiadomić iż za 15 minut zacznie się cisza nocna i wszyscy mają wrócić do swoich pokoi. Nie chciałam żeby Mike wychodził, wolałam żeby został ze mną na noc, przy nim nic złego nie mogło mi się stać. Jednak mimo moich próśb postanowił iść do swojego pokoju. Gdy wyszedł zgasiłam lampkę, położyłam się na wznak i myślałam o tym co się wydarzyło, a raczej o tym co mogło by się wydarzyć. Prawie mnie pocałował a znamy się zaledwie jeden dzień, to troszkę chore, ja prawie nic o nim nie wiem. A on wyskakuje z takim czymś, no nie powiem szybki jest. Po przemyśleniu wszystkiego doszłam do wniosku że będę go unikać, jak najdłużej się da, w końcu obóz się skończy. a ja zapomnę to tym co prawie się wydarzyło.
____________________________________________________________________
Myślę że wam się spodoba, tak na rozluźnienie jedna z piosenek mojego ulubionego zespołu. 
Swoją ocenę zostaw w komentarzu. 

czwartek, 25 grudnia 2014

Rozdział II

Hej! Mam nadzieję że poprzedni rozdział wam się spodobał, i że ten rozdział też wam przypadnie do gustu. 
__________________________________________________________
 Rozdano nam klucze do pokoi, ruszyłam przed siebie ciągnąc za sobą wielką walizkę wypchaną ubraniami i kosmetykami, sama się dziwie że aż tyle mi się w niej zmieściło. Weszłam do pokoju. Myślałam że będzie wyglądał inaczej. Ściany były beżowe, podłoga wyściełana jakimś dywanem niewiadomego pochodzenia, pośrodku pokoju stały trzy łóżka. Wepchnęłam walizkę do środka zatrzasnęłam drzwi i weszłam w głąb pokoju. Zrzuciłam kurtkę i położyłam się na łóżku. Zaczęłam myśleć o nim, o tym który zniszczył moje życie i przez którego chciałam skończyć tą farsę. Spojrzałam na swoją rękę i zachciałam znowu to zrobić. Usiadłam na łóżku sięgnęłam do torby wyjęłam ją, od jakiegoś czasu tylko ona się ze mną przyjaźniła. Poszłam do łazienki, zrobiłam to, poczułam ten ból który tak dobrze znałam.
Usłyszałam pukanie do drzwi, nie mogłam wyjść otworzyć i powiedzieć „Cześć, o co chodzi?”, nie teraz. Ktoś zaczął się dobijać do drzwi, osoba weszła do pokoju. Przy zamkniętych drzwiach łazienki zauważyłam cień. Wszedł do łazienki, to był on, chłopak z autokaru, Mike. Gdy zobaczył co trzymam w ręce podbiegł do mnie wyrwał mi ją z rąk i owinął mi rękę ręcznikiem.
- Co ty robisz chcesz się zabić?- wykrzyczał, jego oczy były pełne bólu i niedowierzania. Nie mogłam na niego spojrzeć, nie po tym. Wyrwałam rękę z jego uścisku i wybiegłam do pokoju. Usiadłam na łóżku i trzymałam nadgarstek, żeby zatamować krwawienie. Wyszedł z łazienki podszedł, kucnął obok mnie i zapytał:
- Dlaczego to robisz?- powiedział ze smutkiem w głosie. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. W końcu zdecydowałam się na:
-By zapomnieć. -odpowiedziałam ze spuszczoną głową. On patrzył na mnie, wyczekując dalszej wypowiedzi, ale nie mogłam więcej z siebie wykrztusić. Złapał mój podbródek i uniósł ku górze tak bym mogła spojrzeć mu w oczy.
-Nie musisz mówić. Ale wiedz że będę tu jak będziesz mnie potrzebować. Przyjdę do ciebie obiecuję.-w jego oczach widziałam smutek, zatroskanie i ból. Dlaczego, przecież w ogóle mnie nie zna? Dlaczego tak do mnie mówi? Dopiero co się poznaliśmy a on obiecuje że będzie przy mnie, co za człowiek!?
-Po co przyszedłeś?- Zapytałam szorstko.
-Mamy przyjść na zbiórkę, przydzielą nam opiekunów i powiedzą co będziemy robić przez następne dwa tygodnie.-powiedział na dwóch wdechach. Kiwnęłam głową na znak że rozumiem.
-Musisz się ogarnąć, zanim pójdziesz na zbiórkę, nie możesz im się pokazać z zakrwawioną ręką.- spojrzałam na nadgarstek, odwinęłam go. Krew już nie leciała. Mike odetchnął z ulgą.
-Ok chodź pomogę Ci to przemyć.- złapał mnie lekko za rękę i pomógł mi wstać. Ruszyliśmy do łazienki. Stanęliśmy przy umywalce, odwinął moją rękę, ręcznik rzucił do wanny. Puścił wodę i wsunął moją rękę pod letni strumień wody. Lekko się skrzywiłam gdy poczułam pieczenie pod skórą, spojrzał na mnie uśmiechnęłam się lekko w jego stronę. Obserwowałam każdy jego najmniejszy ruch, delikatnie palcami przecierał moje rany by zmyć zaschniętą krew. Gdy moja ręka była już pusta od śladów krwi, wyłączył wodę chwycił świeży ręcznik owinął mi rękę, lekko pocierając by ją wytrzeć. Gdy już skończył tą czynność uniósł moją dłoń na poziom ust i delikatnie ucałował mi knykcie.
-Obiecaj mi że nie zrobisz tego więcej? Jak będzie się coś działo daj mi znać przyjdę. Obiecuję ale ty też mi obiecaj.- powiedział to z powagą i troską w głosie. Poczułam jakąś niewidzialną więź między nami, nie umiem tego wyrazić słowami.
-Obiecuję.- powiedziałam, ale nie byłam pewna tych słów.
-Zaczekam na zewnątrz.- powiedział słodkim głosem kładąc mi rękę na policzku, kiwnęłam głową na znak zgody. Przechylił odrobinę moją głowę, był wyższy od mnie więc nie było problemu i ucałował czubek mojej głowy, przymknęłam oczy, czułam się bezpieczna.
Wyszedł z łazienki, po chwili usłyszałam zamykające się drzwi. Stałam przez dłuższą chwile nie wiedząc co się przed chwilą stało, w końcu do mnie dotarło. Wyszłam z łazienki otworzyłam torbę w poszukiwaniu plastrów i swetra z długim rękawem. Po chwili znalazłam obie rzeczy. Przykleiłam plaster na rękę, ale dla pewności założyłam jeszcze sweter z długim rękawem. Pewnie ludzi będą się dziwić, co za debilka dwadzieścia stopni a ona w długim rękawie chodzi, na moje szczęście mało obchodzi mnie zdanie innych. Gotowa jeszcze przeczesałam ręką włosy. Wzięłam klucze od drzwi i wyszłam z pokoju. Stał tam, tak jak mówił, gdy mnie zobaczył uśmiechnął się. Spojrzałam tylko na niego, zakluczyłam pokój i wyszliśmy na zewnątrz gdzie miała się odbyć zbiórka. Wszystkie oczy chłopaków powędrowały na nas, nie wiedziałam dlaczego. Złapałam Mika za rękę i powiedziałam mu do ucha:
-Dlaczego oni się na nas patrzą?
-Może dlatego że jesteś piękna.- uśmiechnął się i pociągnął mnie do stołu gdzie było wolne miejsce. Czy on naprawdę powiedział że jestem piękna? Czy się przesłyszałam? Usiedliśmy na ławkę obok stołu, cały czas trzymając się za ręce.
-Dobrze to zacznijmy.- oznajmił kierownik- Witam was na obozie, będziemy dużo spacerowali, uczyli się pożytecznych rzeczy a nie tego co was uczą w szkole.- Wszyscy zachichotali, Mike siedzący koło mnie tylko się uśmiechnął, ja nie miałam powodu do śmiechu.-Będziemy się integrować, grać w różne gry sportowe, a co najważniejsze dobrze się bawić- kontynuował kierownik.- Ok skoro to mamy ustalone to przydzielimy wam opiekunów. Tych których nazwisko wypowiem podnosi rękę.- Mężczyzna wyczytał kilka nazwisk obozowiczów, i przydzielił im jako opiekuna młodego faceta, miał może koło 24-25lat nie więcej. Gdy wyczytał moje nazwisko podniosłam zdrową rękę ku niebu, po chwili niepewności przeczytał nazwisko Mikea. Dobrze że jesteśmy razem u grupie, przynajmniej to.-Dobrze możecie się rozejść, proszę się rozpakować. Widzimy się na obiad-kolacji o 18 na stołówce, która się znajduje na drugim piętrze, są to brązowe podwójne drzwi, na pewno się zorientujecie.-zakończył swą długą wypowiedz. Wszyscy ruszyli do pokoi, razem z Mikiem powoli podeszliśmy do drzwi mojego tymczasowego miejsca zamieszkania.
-Przyjdę po ciebie przed posiłkiem, ok? -zapytał niepewnie.
-Ok, będę czekać, -otworzyłam drzwi- to do zobaczenia. - weszłam do środka. Nie miałam ochoty na rozpakowywanie się, spojrzałam na zegarek jest 15:35 ok mam jeszcze trochę czasu pomyślałam. Zdrzemnę się. Położyłam się na łózko z zamiarem zamknięcia oczu i pogrążenia się w śnie, ale coś nie dawało mi zasnąć. Cały czas myślałam o jego reakcji na to co się dzisiaj stało. Dlaczego tak wyrozumiale, to przyjął? Może miał już z tym do czynienia? Dlaczego tak się przy nim zachowuję. Czuję że coś na łączy chociaż nigdy wcześniej się nie widzieliśmy. Nie wiem co to jest. Po tym jednym niepełnym dniu z nim mogę powiedzieć to w pełni przekonania, lubię go. Mimo trudów zasnęłam. Jednak coś mnie obudziło, a może ktoś?
-Hej śpiąca królewna wstawaj.-powiedział mi szeptem do ucha- Zaraz kolacja.- mówiąc to lekko musnął moje czoło ustami. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Otworzyłam powoli oczy, Mike kucał przy moim łóżku. W jego oczach mogłam zobaczyć radość,troskę i coś czego nie umiałam określić.
-Hej.- powiedziałam zaspana- Która godzina?
-Za kilka minut 18, wstawaj.- powiedział ze spokojem w głosie
-Okej, już wstaję- usiadłam na chwilę by ogarnąć włosy, pewnie strasznie wyglądałam
-Idziemy?- zapytał z nadzieją w głosie.
-Tak już jestem gotowa.- nie miałam ochoty nic jeść, ale żeby nie zrobić mu przykrości poszłam na stołówkę. Wyszliśmy z pokoju, zakluczyłam go i ruszyliśmy na górne piętro budynku, po prawej stronie były duże podwójne drzwi, pchnęłam je lekko, one uchyliły się pod tym ciężarem. Weszliśmy na stołówkę, wszyscy siedzieli na miejscach, podeszliśmy po odbiór posiłku, poszukaliśmy wolnego miejsca, by usiąść, usiedliśmy przy dwu osobowym stoliku. To będzie nasz stolik. Zjedliśmy posiłek rozmawiając o wszystkim a zarazem o niczym. Dowiedziałam się że mamy tyle samo lat, lubimy podobne rzeczy takie jak muzykę czy filmy.
Wyszliśmy z pomieszczenia, zeszliśmy na dół i skierowaliśmy się do pokoju. Oznajmiłam że chcę się rozpakować, odpowiedział że przyjdzie przed ciszą nocną porozmawiać. Nie powiedział o czym chce porozmawiać, ale jego mina mówiła sama za siebie, to musi być coś poważnego. Może chodzi mu o wydarzenie sprzed kilku godzin. Dowiem się o co chodzi za jakiś czas.  
_________________________________________________________
I jak wam się podoba. Zostaw swoją opinię poniżej. 

wtorek, 23 grudnia 2014

Rozdział I

Czas zacząć! Pierwszy rozdział napisałam jakiś czas temu, Mnie osobiście się podoba. Liczę na wasze komentarze. Tutaj znajdują się bohaterowie.
____________________________________________________________


Wrzesień, początek roku szkolnego. Zoey zaczyna nową szkołę, liceum. Po dwóch latach spotka się z chłopakiem którego kocha nad życie.
Dwa lata wcześniej. Właśnie rodzice odwożą mnie na wakacje. Na pożegnanie mama całuje mnie w czoło, żegnam się również ze swoją młodszą siostrą Rebekhą, ma 6 lat, jeszcze pamiętam dzień jej narodzin. Odwracam się w stronę autokaru, idę w jego kierunku omijając ludzi obok. Podchodzę do bagażnika, wkładam torbę. Gdy się odwracam by wsiąść napotykam przeszkodę, jest to człowiek. Wysoki chłopak o ciemnych blond włosach i oczach brązowych jak gorzka czekolada.
- Przepraszam- zastygam jak słup soli- Nic Ci nie jest.
- Nie się nie stało– odpowiadam szybko, i zatracona w tych pięknych oczach zapominam o całym świecie. Po chwili wraca mi świadomość o wszystkim co się dzieje wokół.- Cześć jestem Zoey.
- Cześć, jestem Mike- podaje mi rękę
- Miło mi Cię poznać- chłopak nie zdążył nic odpowiedzieć bo weszłam do autokaru.
Widziałam go przez okno, żegnał się z rodziną. Dobra stop. Gdzie są moi rodzice? Stoją niedaleko pojazdu, macham im na pożegnanie. Zauważam że ten blondyn już tam nie stoi, widzę go jak wchodzi rozgląda się za wolnym miejscem. W końcu podchodzi do mojego fotela.
-Wolne?- Ja przytakuje, on siada- O znowu na siebie wpadamy.- i uśmiechnął się. Siedzimy tak w milczeniu. Aż autokar rusza, jeszcze kątem oka widzę rodziców którzy mi machają i moją małą siostrzyczkę. Jechaliśmy tak w ciszy, obydwoje nie wiedzieliśmy od czego zacząć rozmowy. W końcu odważył się odezwać :
- Skąd jesteś?
- Mieszkam w Stanford to tak mała miejscowość.- odpowiedziałam, starając się skupić na tym co mówię.
-Tak wiem gdzie to jest, też tam mieszkam. Na jakiej ulicy?
- Long Way Streat, a ty? Może mieszkamy niedaleko siebie? - zadałam mu pytanie i z niecierpliwością czekałam na odpowiedz.
- Na High Way Streat. Jak to możliwe że się nigdy nie spotkaliśmy, gdzie chodzisz do szkoły? - nie mogłam uwierzyć, mieszkaliśmy obok siebie i nigdy się nie widzieliśmy.
- Chodzę do szkoły 61 tutaj w Seaford- odpowiedziałam najmilej jak potrafiłam.
On tylko kiwną głową i uśmiechnął się tym samym uśmiechem co wcześniej, ja odwróciłam głowę bo było trochę niezręcznie. Zobaczyłam że już dawno wyjechaliśmy z Seaford i że jesteśmy na jakiejś autostradzie. Droga prowadząca donikąd, ciemny asfalt grzejący się w promieniach porannego słońca. Przypomniała mi się piosenka Highway to hel zespołu AC/DC. Wzięłam słuchawki i zatraciłam się w melodii piosenki którą uwielbiałam, oparłam głowę i patrzyłam w niezmierzoną przestrzeń. Zasnęłam. Pogrążona w głębokim śnie, nie wiedziałam co się dzieje. Przebudziłam się, czując że ktoś mnie szturcha w ramię. Okazało się ze to on. Wyjęłam słuchawki z uszu.
- Jest postój mamy 15 minut. Wychodzisz?- powiedział. Zastanowiłam się szybko.
- Nie wolę zaczekać.- odpowiedziałam zaspana.
- Ok, jak wolisz poczekam z tobą- powiedział i uśmiechnął się ponownie. Nagle zrobił zdziwione oczy, podążyłam za jego wzrokiem. Patrzył na mój nadgarstek, od razu położyłam rękę i spojrzałam na niego. Nie chciałam mu opowiadać dlaczego, bo za krótko się znamy. Czekał z pytającym wzrokiem.
- Nie chcę o tym mówić- odpowiedziałam. Rany były świeże, jeszcze dobrze się nie zagoiło. To się nigdy nie zagoi. W tamtej chwili chciałam sobie przypomnieć dlaczego to robiłam, dlaczego to robię? Nie pamiętałam dlaczego, wiedziałam przez kogo, on który był kiedyś częścią mojego życia, zostawił mnie, oszukał. Nie chciałam tak żyć, ale jeszcze nie odważyłam się tego zakończyć.
Wszyscy wrócili do autokaru, poprawiłam się na siedzeniu i z powrotem włączyłam muzykę by zapomnieć. Piosenka się skończyła, gdy usłyszałam kolejną melodie od razu się rozkleiłam. Łzy popłynęły mi z oczy. Starałam się je ukryć ale wyszło mi to za dobrze, zauważył to.
-Hej, hej co się dzieje? -przetarł opuszkiem palca pojedynczą łzę która spłynęła mi po policzku- Wszystko dobrze? - czekał na odpowiedz.
-Tak wszystko ok, to tylko wspomnienia- odpowiedziałam z żalem. Nie wiem dlaczego ale po tym wydarzeniu poczułam że mogę mu zaufać. Był inny niż reszta, zauważał mnie. Czułam się śpiąca więc przymknęłam oczy i powoli usnęłam. Ze snu wybudziła mnie dziura w tych naszych pięknych amerykańskich ulicach, zorientowałam się że mam głowę na jego ramieniu. Chciałam się poprawić na siedzeniu i usiąść normalnie ale on tylko powiedział.
-Ciii, śpij dalej- wypowiedział to spokojnie i szeptem, uśmiechnęłam się i zamknęłam oczy.
Obudziłam się, nadal leżałam na jego ramieniu, podniosłam głowę odwróciłam się w jego kierunku z uśmiechem na twarzy.
-Dzień dobry- powiedziałam.
-Witam, jak się spało?- zapytał .
-A powiem Ci że dobrze, jesteś bardzo wygodny.- zachichotałam.
-Jesteśmy już prawie na miejscu.-oznajmił.
-To dobrze bo trochę zdrętwiałam- zaśmiałam się i ziewnęłam

Dojechaliśmy na miejsce wszyscy zaczęli w pośpiechu opuszczać autokar jakby się paliło, mi nie było śpieszno, zaczekałam aż wszyscy wyjdą w tym czasie zebrałam swoje rzeczy i spokojnie wyszłam z pojazdu. Podeszłam do bagażnika wyjęłam swoją torbę i poszłam na zbiórkę gdzie mieliśmy się podzielić na pokoje, okazało się że nastąpiła jakaś pomyłka i dwie dziewczyny zapisano chociaż nie ma ich z nami, z czego wynikło że będę sama w pokoju. Tym lepiej dla mnie, nie będę musiał wysłuchiwać jakie to one mają cudowne życie, większość dziewczyn tutaj to puste lale które jechały tu tylko po to by poznać fajnych chłopaków, och jak wiele można się dowiedzieć słuchając ukradkiem rozmów na siedzeniu za sobą. 
_________________________________________________________________________________
Tak się prezentuje pierwszy rozdział. Mam ogromną nadzieję że wam się podoba. Zostaw w komentarzu swoją opinię. 

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Hej!

Hej! Jestem Agnieszka. Postanowiłam rozpocząć przygodę z tym blogiem, ponieważ mam wiele pomysłów na historie które chcę przelać na "papier". Jeszcze nigdy nie pisałam bloga ani nic w tym stylu, jestem początkującą pisarką więc liczę na waszą wyrozumiałość co do sposobu pisania. Mam nadzieję że wam się spodoba "Moja historia". Pierwszy rozdział dodam za około trzy dni. Życzę miłego czytania. :D