Hej! Po długiej przerwie mogę wam to w końcu napisać. Kończę z tym opowiadaniem nie mam pomysłu co dalej mogło by się toczyć z bohaterami. Jednak nie kończę z pisaniem. Myślę nad krótkimi opowiadaniami podzielonymi np. na 2 lub 3 części. Mam nadzieje że mi wybaczycie i będziecie dalej obserwować mojego bloga dy dodam jakieś opowiadanie. Jeszcze raz bardzo przepraszam.
czwartek, 26 lutego 2015
wtorek, 10 lutego 2015
Rozdział VI
Hej!!! W końcu następny rozdział, po dość dłuższej przerwie czas na dalsze losy bohaterów. Mam nadzieję że wam się spodoba. Miłego czytania. :)
______________________________________
Pierwszego dnia nauki byłam strasznie zagubiona, nie wiedziałam jak
to będzie, czy inni z klasy mnie zaakceptują? Gdy weszłam do
szkoły zobaczyłam mnóstwo ludzi biegających po korytarzu, wszyscy
krzyczeli było strasznie głośno. Powiedziano mi że przed lekcjami
mam podejść do sekretariatu gdzie powiedzą mi gdzie mam iść. No
i kolejny problem, gdzie jest sekretariat? Chciałam się kogoś
zapytać zaczepiłam kilka osób ale one nie zwracały na mnie uwagi,
podeszłam do jakiegoś chłopaka który był odwrócony plecami do
mnie, poklepałam go po ramieniu.
-Hej! To ty ta nowa …. Zoey?- zapytał się chłopak którego już
wcześniej widziałam.
-Tak, a ty to Brandon.- powiedziałam- Mam taką małą prośbę
możesz mi pokazać gdzie jest sekretariat?- zapytałam z nadzieją.
-Jasne, musisz iść tym korytarzem w prawo, i po lewej stronie
prawdopodobnie czwarte drzwi, zresztą są podpisane. Powodzenia.-
powiedział szybko.
Poszłam w stronę którą pokazał mi Brandon, znalazłam drzwi.
Weszłam do środka przedstawiłam się pani siedząca za biurkiem
podała mi kilka kartek. Grzecznie podziękowałam i wyszłam.
Przeglądając papiery, znalazłam plan lekcji, co za szczęście bo
nie wiem gdzie mam iść, spojrzałam na kolumnę podpisaną że to
wtorek. Przeanalizowałam tabelkę, wywnioskowałam że pierwsza
lekcja to chemia w pracowni chemicznej pod numerem 84. Jak widziałam
szkoła ma trzy piętra, tylko na którym jest sala 84. Na parterze
raczej nie więc weszłam na pierwsze piętro, na moje szczęście
pracownia chemiczna znajdowała się obok schodów, na moje
nieszczęście było już dawno po dzwonku. Podeszłam do drzwi
zapukałam, tak jak przystało, weszłam do klasy, przeprosiłam za
spóźnienie, wytłumaczyłam że jestem nowa i nie mogłam znaleźć
klasy, pani była bardzo miła, powiedziała że nic się nie stało
powiedziała że mam usiąść obok Brandona. Rozejrzałam się po
klasie, gdy usłyszał swoje imię aż się uśmiechnął.
-Zapraszam w moje skromne progi.- powiedział śmiejąc się- Niech
pani się nie martwi zaopiekuję się nią. - ponownie się
uśmiechnął i spojrzał na mnie.
-Hej znowu na siebie wpadamy.- powiedziałam odwzajemniając
uśmiech.
-Jesteś nowa, więc mnie jako wzorowemu uczniowi przypadnie
zaszczyt oprowadzenia cie po szkole.
-Dzięki przyda mi się przewodnik.- odpowiedziałam. Odwróciłam
się w stronę tablicy z zamiarem słuchania tego co mówi pani
profesor. Jednak nie za bardzo mi wchodziło to słuchanie, wiem
pierwsza lekcja to tylko PSO i w ogóle nic ważnego, ale chciałam
się skupić na czym innym niż na Mike'u. Bardzo za nim tęsknię,
nawet nie wiem w jakiej on jest klasie, obyśmy byli razem w jednej.
Zadzwonił dzwonek, nareszcie. Razem z Brandonem wyszliśmy z
pracowni, spojrzałam na plan, następna lekcja to matematyka w sali
79. Przechodząc przez hol Brandon opowiadał mi o ludziach którzy
siedzą pod ścianami
-Widzisz tą lalunię, blondyna, niebieskie krótkie spodenki.-
zapytał.
-Tak, kto to?
-Nazywa się Katy Morgan, ale wszyscy mówią na nią „Pink lady”.
Nie wiem skąd wzięło się to przezwisko, ale jak wszyscy tak
mówią... jest to rodzaj puszczalskiej, chodziła z połową szkoły,
a co najlepsze legendy głoszą że ona nigdy z nikim nie zerwała,
tylko z nią zrywają.- powiedział śmiejąc się.- Widzisz tamtą
grupę nerdów?- kiwnął głową w kierunku chłopaków w okularach.
-Tak, widzę.- powiedziałam zaciekawiona tym co opowiada.
-To są świry, nie podchodź do nich jeśli chcesz być lubiana.-
powiedział z powagą w głosie.
-Ok będę pamiętać- zaśmiałam się.
Nim się zorientowaliśmy byliśmy już pod pracownią matematyczną.
Dzwonek zadzwonił, po chwili pojawiła się nauczycielka, wyglądała
na miłą. Weszliśmy do klasy, oczywiście usiadłam z Brandonem w
trzeciej ławce pod ścianą. Pani zaczęła swój wykład lecz
niektórzy nie chcieli tego słuchać. Grupka chłopaków ubranych w
dresy wyjęli telefony i włączyli jakąś muzykę. Pani nie
zwracała na to uwagi wyjęła telefon i zadzwoniła do kogoś.
Chłopacy nadal słuchali muzyki, gdy przyszedł jakiś mężczyzna,
jak go zauważyli od razu wyłączyli i schowali telefony. Brandon
szepnął mi do ucha że to vice dyrektor. No to będą mieli
przerąbane, po ich minach widać było że się go boją. Dyrektor
zabrał im telefonu, powiedział że odda im je pod koniec roku
szkolnego, to długą będą musieli czekać. Przed wyjściem
powiedział że jeżeli jeszcze raz dowie się ze ktoś używa
telefonu w czasie lekcji to zrobi to samo co z ich telefonami. Przez
wszystkie zajęcia siedziałam z Brandonem, na przerwach cały czas
gadaliśmy. Powiedział że ma psa który nazywa się Princessa,
ponieważ tak chciała jego młodsza siostra Lili. Ja bym nie dała
tak na imię psu. Polubiłam Brandona wydawał się być prawdziwy,
po prostu był sobą nie udawał kogoś kim nie jest, właśnie to w
nim polubiłam.
________________________________
Tak na zakończenie piosenka którą uwielbiam. Swoją opinię na temat posta zostaw w komentarzu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)