poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział V

Hej!!! Chcę was bardzo przeprosić za tak długą nieobecność, ale jest teraz taki czas że mam strasznie wiele do zrobienia i nie za bardzo mam teraz wenę twórczą. Ale to już koniec tłumaczeń, mam nadzieję że rozdział wam się spodoba. Miłego czytania.
_______________________________________________


 Przed ciszą nocna opiekun przyszedł zgasić światło, więc wyłączyłam telewizor i ułożyłam się wygodnie na łóżku, zamknęłam oczy, chciała zasnąć nie myśląc o nim. Jednak nie tak łatwo było o nim zapomnieć, ponieważ po upływie dłuższej chwili, przyszedł do mojego pokoju. Wparował, jakby nigdy nic, zamknął za sobą drzwi. Zapaliłam lampkę przy łóżku. Wstałam, podeszłam do niego.
-To było spontaniczne, ten pocałunek. Nie wiem jak cię za to przeprosić...-zaczął nawijać jak nakręcony, nie mogłam się skupić na tym co do mnie mówi, zaczęłam do niego powoli podchodzić gdy już staliśmy twarzą w twarz przerwałam mu jego zawiłą przemowę.
-Zamknij się.- powiedziałam z uśmiechem na twarzy, po czym wpiłam mu się w usta, przez chwilę był zdziwiony ale odwzajemnił pocałunek przyciągając mnie bardziej do siebie, swoje ręce ulokował na mojej talii, ja zaś swoje owinęłam wokół jego szyi. Po chwili oderwał się od mnie, spojrzał mi w oczy i powiedział:
-Teraz mamy o czym rozmawiać.- powiedział wesołym tonem, na jego słowa się uśmiechnęłam tylko po to by znowu go pocałować. Rękami błądził po moich plecach, sprawiając mi tym wielką przyjemność. Po już dłuższym pocałunku oderwałam się od niego.
-Musisz już iść..-powiedziałam mu w usta, i lekko pchnęłam w kierunku drzwi.
-Jeszcze nie, mam dużo czasu.- powiedział, ponownie składając na moich wargach krótki pocałunek.
-Nieważne, chce spać, idź już, Przyjdź po mnie rano pójdziemy razem na stołówkę.- Powiedziałam z uśmiechem i wypchnęłam go za drzwi.
Czas mijał, a ja nie wiedząc czemu ale chyba się w nim zakochałam, do końca obozu zostały dwa dni, chciałam je wykorzystać najlepiej jak potrafię, jakby to był mój ostatni dzień życia. Umówiliśmy się że przyjdzie po mnie i pójdziemy na spacer po okolicy. Gdy już byłam gotowa by wyjść, przyszedł Mike i trzymając się za ręce wyszliśmy z hotelu. Spacerowaliśmy po lesie niedaleko naszego tymczasowego miejsca zamieszkania.
-Co będzie gdy wrócimy?- zapytałam niepewnie.
-Będziemy razem, nieważne co się stanie.- powiedział spokojnie- znajdziemy sposób by się spotykać. Skończysz szkołę w Seaford, i przeniesiesz się do Stanford. Wtedy już bez przeszkód będziemy mogli być razem.
-Wiem, ale przed nami jeszcze dwa lata, to dużo czasu, boję się że...-przerwałam. Zatrzymał się, złapał mnie w talii i zapytał patrząc prosto w oczy.
-Czego się boisz?
-Że Cię stracę, że znajdziesz sobie inną, lepszą od mnie.- powiedziałam szybko prawie się rozklejając.
-Nigdy Cię nie zostawię, obiecałem, pamiętasz? Poza tym nie ma lepszej od ciebie.- powiedział, głaszcząc mnie po policzku
-Wiem pamiętam, ale to aż dwa lata. Wiele może się zmienić.- powiedziałam patrząc prosto w jego oczy.
-Nic się nie zmieni obiecuję.- znowu obiecał. Po czym przysunął się do mnie by mnie pocałować, w tym momencie zaczęło padać, on nie zareagował na ten deszcz.
-Kocham Cię. -powiedział pewny tego co mówi.
-Ja ciebie też.-powiedziałam uśmiechnięta, mimo deszczu od którego byłam cała mokra. Przyciągnął mnie do siebie i pocałował, ten pocałunek był inny od naszego pierwszego pocałunku, był namiętny i pełen pożądania. Gdy tak się całowaliśmy, niedaleko nas uderzył piorun, odsunęliśmy się od siebie. Mike spojrzała na mnie i powiedział.
-Lepiej chodźmy się schować.- po czym pociągnął mnie za rękę i szybko pobiegliśmy do hotelu, weszliśmy do środka, skierowaliśmy się do jego pokoju by mógł się przebrać. Weszliśmy do pokoju, było pusto wszędzie walały się jakieś ciuchy, gdy się przebierał, rozejrzałam się po pokoju. Na jednej z szafek przy łóżku zauważyłam zdjęcie. Podeszłam bliżej i zobaczyłam na fotografii dwie osoby był tam chłopiec który mógł mieć około 8-9 lat i dziewczyna od niego o mniej więcej połowę starsza, chłopiec przypominał Mika, a ona to chyba jego starsza siostra, ta siostra o której mi opowiadał. Wyszedł z łazienki, przebrany z uśmiechem na ustach, szybko odstawiłam zdjęcie na miejsce, podeszłam do Mika ucałowałam go szybko w usta i poszliśmy do mojego pokoju. W pokoju się przebrałam, siedzieliśmy u mnie na łóżku gadaliśmy do późna, czyli do ciszy nocnej. Opiekun który przeszedł by zgasić światło, Mike chciał wyjść.
-Zostań- powiedziałam prosząco- proszę.
-Ok zostanę- powiedział. Podszedł do łóżka, położył się obok mnie, leżeliśmy na „ łyżeczkę”- zostanę na zawsze.- powiedział mi szeptem do ucha i pocałował mnie delikatnie w szyje .
-Kocham cię.- powiedział cicho i pewnie.
-Ja ciebie też, nad życie.
Od tamtego czasu minęły dwa lata, przez ten czas cały czas pisaliśmy, nie było dnia bez rozmowy, rzadko się spotykaliśmy, mimo że mieszkaliśmy w tym samym mieście nie było kiedy się spotkać, obydwoje mieliśmy mnóstwo nauki, ostatni rok szkoły to wielkie wyzwanie. W wakacje spotkaliśmy się może ze 2 razy, zawsze albo mi nie pasowało albo jemu. Lecz nadal darzymy się tym samym ogromnym uczuciem którym darzyliśmy się dwa lata remu. Jest wrzesień, początek roku. Jednak wiedziałam że jeszcze nie spotkam się z Mikem, napisał mi niedawno że na koniec wakacji jedzie na obóz sportowy organizowany przez szkołę. Zobaczymy się dopiero za tydzień. Jak ja za nim tęsknie, bez niego zacznę nowy rok w nowej szkole w której nie znam nikogo. Gdy weszłam na plac apelowy ogarnęło mnie zakłopotanie, na sali było mnóstwo ludzi których nigdy nie widziałam. Zaczął się apel, dyrektorka mówiła swoją przemowę, wydawało mi się to być wiecznością. Nawijała o tym że są jacyś nowi nauczyciele, i o tym jakie nowe zasady będą nas obowiązywać przez następny rok szkolny, podała nam numery pracowni do których maja się udać dane klasy. Skończyła swą długą wymowę,udaliśmy się do klas. Weszłam do klasy rozglądając się za wolnym miejscem w ławce.

-Hej! Nowa!- ktoś krzyknął, odwróciłam się- tu jest wolne.- siedział tam chłopak z ręką w górze. Był to nawet przystojny chłopak o jasno brązowych włosach ułożonych na żel. Podeszłam do ławki, powiedziałam że mam na imię Zoey, on się przedstawił jako Brandon. Usiadłam na krześle i razem z innymi uczniami czekaliśmy na wychowawczynie. Siedząc rozglądałam się po klasie która była pełna blondynek szczerzących się do chłopaków, pewnie myślą że tym poderwą jakiegoś naiwnego chłoptasia. Przyznam że zadziwia mnie sposób podrywania przez dziewczyny, siedzą w miniówkach, noga na nogę, nakręcając włosy na palec wskazujący i chichocząc jak głupie. To odrobinę żałosne, one nie mają w ogóle pojęcia własnej wartości.
_________________________________
I co? Jak wam się podoba mi osobiście bardzo. Tak na koniec piosenka która bardzo mi się spodobała.

4 komentarze:

  1. Świetny rozdział <3 Z niecierpliwością czekam na więcej :D :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Robisz naprawdę dużo błędów, które troszkę zniechęcają do dalszego czytania. Może zanim opublikujesz następny rozdział, warto dać go jakiemuś dobremu poloniście do sprawdzenia? Temat opowiadania jest świetny, ale naprawdę BŁĘDY są niekiedy okropne. Podaje kilka przykładów "siedział tam chłopak z ręką w górze. Był to nawet przystojny chłopak o jasno brązowych włosach" (to było powtórzenie), "powiedziałam mu w usta" (nie można powiedzieć czegoś w usta), przecinki też nie są twoją mocną stroną (nie ma ich np. przed ale i gdy, a powinny być). Jeszcze jest ich kilka, ale już nie chcę wymieniać ;) Pozdrawiam i zachęcam do oddania dalszych części komuś do sprawdzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super blog ;) czekam na następny rozdział ;)
    A w międzyczasie zapraszam tutaj ;)

    http://footbalandyou.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejo!
    Całkiem fajny rozdział. Nieźle piszesz tylko tak jak powiedział mój poprzednik nie da się nie zauważyć drobnych błędów. Ale nie przejmuj się tym, opowiadanie naprawdę mi się podoba ;) Jeśli będziesz chciała, wpadnij do mnie:
    http://wtajemniczenipoczatekkonca.blogspot.com/
    Pozdrawiam :*
    Juliet

    OdpowiedzUsuń